"don't walk away...in silence"
niedziela, 30 listopada 2008
Gra w szachy
dzień w dzień - dzień
w dniu dnia już dawno przeżytego
będącego do dziś horyzontem
mieszka w jutrze, pojutrze
popojutrze, popopojutrze
i.................tak.................dalej
aż do j/ju/jut/jutr ostatecznego
(niepotrzebne skreśli Bóg)
po którym w y z w o l o n e g o
z skradzionej beztroski dzieciństwa
z kropel bratniej krwi, jak pociski
lecących prosto w pierś
z panoramy rozkładu
z niepojmowalnej teraźniejszości
z formy staruszka
i kokonu przeszłości
przyjmą w objęcia
ziemiste ramiona rodziny
sobota, 18 października 2008
Wielki Las
motylasty ducholot między cieniodrzewia, szukam
w słonecznym wiatropachu smugi przeznaczenia.
Powiędły malinowe chruśniaki, czerwień skrytowliście
przegnije przez śniegoczyściec, zieleń wiosnonadziei
cichaczem schodzi do podziemia.
Rozstaj, Pies i Kot przy drogach czekają
świadomy, żegnam szeptoprześwity niepewności
ruszam pod wiatr.
18.10.2008
16.40
piątek, 26 września 2008
do szczęścia II
czarny kot i biały motyl
czarny kot i biały motyl
czarny kot i biały motyl
byłoby prościej gdybym nie był
człowiekiem
zamkniętym
w konwencji romantycznej
sobota, 6 września 2008
bezsenność
1.
***
mój cień to moja dusza
zawsze chce uciec
zawsze kogoś szuka
2.
Zimno
szkoda, że otwieram serca okno zamiast drzwi
może ktoś wraz z mikołajem
przez komin wejdzie mi
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Powroty
za oknem ulewa
wszystko czyste
błyszczy i migocze
czerwone oraz żółte światło
oblepia miejskie ulice
...
w łóżku, na krawędzi odurzenia
palce dryfują po tafli cielesności
i choć wiem że sprzedaję się za złudzenia
smaczne szepty
wciąż opływają ciszę
wychodzę wracam do tej co odziana
w kobiece zapachy i deszczową suknię
do tej co pijana
mnoży w swym tańcu kolory i kałuże
w których barwne odłamki szkła
błyszczą jak galaktyki
nogi już stwardniały więc ruszam
między szare bloki z szarym nadzieniem
przewleczone snem, podżarte przez czas
od zawsze będące moim otoczeniem
owinięty kroplami, pokryty wiatrem
cicho włóczę się z samotnością
szczęśliwy
07.08.2008
sobota, 28 czerwca 2008
The Offspring "Rise And Fall, Rage And Grace"
California (not) uber allesJestem już po przesłuchaniu nowej płyty Offspringa - "Rise And Fall, Rage And Grace", którą to udostępnili za darmo do odsłuchania na swojej stronie (jak z resztą wszystko co ukazało się w oficjalnym obiegu). Na płycie znajduje się 12 utworów z czego prawdę pisząc podobają mi się jedynie 2...ostatnie minuty "Hammerheada", jak na razie jedynego utworu do którego zrobiono teledysk. Tak jak w przypadku "Hit that" mamy do czynienia z robotą grafików komputerowych. Ciekawy acz bez zachwytów. No ale wróćmy do zawartości nieszczęsnej płyty. Pierwszy kawałek "Half truism" to totalne dno. Kolejny "Trust in you" brzmi jak mocno przerobiony "Smash" z tym, że nie dorasta mu do pięt. W refrenie słychać dodatkowo jakieś klawiszowe wstawki. "You're Gonna Go Far, Kid" to taki offspringowy średniak-da się słuchać, ale po co? Następny w kolejce jest wspomniany już "Hammerhead" z "może być" początkiem, średnim do bólu środkiem i całkiem fajną resztą (od 2.40). "A Lot Like Me" to mój faworyt jeśli idzie o przyszły teledysk, bo brzmi dobrze i łatwo wpada w ucho. Ewentualnie równie dobrze brzmiące "Takes Me Nowhere" ze swoim łatwym do zapamiętania refrenem i żywszą muzyką może być zekranizowane wcześniej. "Kristy, Are You Doing Okay?" Kristy pewnie popełniłaby samobójstwo po usłyszeniu tej popowej kaszany gdyby nie była amerykanką. Utwór dla nastolatek. Kurwienie pod nosem nie kończy się wraz z tym utworem, bo czeka na nas beznadziejne "Nothingtown". "Stuff Is Messed Up" to taka krytyka dzisiejszego społeczeństwa z nieśmiertelnym kalifornijskim "la la la la". W skrócie-nihil novi. Za to od słodkaśnego "Fix You" aż chce się rzygać. I pomyśleć, że ci sami ludzie nagrali "Conspiracy Of One" i "The Offspring". Jedenasty już utwór "Let's Hear It For Rock Bottom" to ciąg dalszy kiepścizny. Tekst powala brakiem pomysłu i czuć, że był pisany by do muzyki były jakieś słowa i móc umieścić te badziewie na płycie. A teraz...ta dam ta daaaam...ostatni utwór-"Rise And Fall", czyli kolejny odcinek audionoveli pt. californian shit.
Podsumowując...zawiodłem się na tej płycie. Jeżeli myśleliście, że "Splinter" był słaby to najnowsza płyta The Offspring jest tragiczna. "Smash" był dla nich rise, "Rise And Fall, Rage And Grace" będzie ostatecznym fall.
sobota, 21 czerwca 2008
plastikowe kruki
biała jak kłamstwo jak nadzieja jak mgła
co cmentarz mych marzeń dotyka nieczule
ja
czarny jak tchórzostwo jak kot jak przestrzeń
co jawnie więzi niewidomego
(my ale nas przecież nie ma)
odlecieliśmy z szarego w barwne
z barwnego w nieme chmury
ciągle wznosząc się i spadając
dlaczego
dziś pełzam do ostatniej kropli potu
(w słońcu garniturze i gorączce)
zdrapując twój zapach z powietrza
i z tęsknotą patrząc jak noc
nasyciwszy się oddechami kochanków
kwitnie
roztaczając błogą woń miłości
20.06.2008
czwartek, 22 maja 2008
"Spadam" - 1cz.cyklu o samobójstwie
spadam
spadam z szubienicą na sercu
wydzierając rzęsami spokój z powietrza
ścigając nieme ptaki co wystartowały
z policzka
spijam wzrokiem barwne smugi
karmiąc tym ostatnim posiłkiem
ledwo szarą duszę
i wciąż
spadam
spadam w otwarte paszcze hien
stopniowo wciskając się
w bełkot ludzi wszechwiedzących
w jałowe dyskusje o problemach młodzieży
policyjny raport
ostatnim mrugnięciem
zamykam parę drzwi
i jak deszcz
nawilżam ziemię
22.05.2008
wtorek, 20 maja 2008
piątek, 28 marca 2008
rękopisy nie płoną...i dają o sobie znać
tyle o umiejscowieniu go w czasie.
Słaby. Zapomniany;odkryty w brudnopisie przed godziną.
Specjalnie dla Ciebie ten wpis.
na nowo byle szybko
by uchwycić chwile
miłości i szczęścia
tylko gdzie i na czym skoro
płótno zbroczone serca krwią
przenika teraźniejszość
