Fajnie było, chociaż czasem czułem się jakbym oglądał Latający Cyrk Monty Pythona. Xsenia się popłakła, bo koleś ją ojebał (niesłusznie) że przyprowadziła Koniaka (nazi skin czyt. bonehead)...który mnie później przeprosił (!). Przyjechali z ?? dwaj kolesie ponieważ jeden z nich "Broda" zabujał się w Xennie...a ta przykleiła sie do Maćka (taki oi, któremu życie zdążyło już nieźle dopiec). Jeden nabuzowany koleś nazwał mnie naziolem (sic!) i dał mi nawet w twarz (straszny chudzielec, cios bardziej widziałem niż czułem) bo go odepchnąłem i podniosłem owego oia gdy ten go butał...w sumie nie wiem o co poszło, ale było mówione żeby nie bić sie w barze więc interweniowałem. Próbowałem mu nawet wytłumaczyć, że nie jestem nazi ale niestety nic do niego nie docierało, bo kazał mi "wypierdalać do kolegów". Baśka nas rozdzieliła. BTW...wcześniej nieźle zjechała tego debila co się na Xeni wyrzywał. Gandrzej już chodzi w białych belkach; dostał przypadkowo? od Lewego, który chciał bić się z Koniakiem (też był chętny). W pewnym momencie wpadli kibole (wezwani przez Koniaka, który stwierdził, że punków jest za dużo i sam sobie nie da rady), ale jakoś ich Kuba (wokalista Adwentu) uspokoił i po wypiciu piwka chłopaki sie zmyli. Wcześniej przyszli młodzi chemicy i wymiękli jak zobaczyli kilkadziesiąt punków.
"don't walk away...in silence"
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Rób Punk (2)008
Fajnie było, chociaż czasem czułem się jakbym oglądał Latający Cyrk Monty Pythona. Xsenia się popłakła, bo koleś ją ojebał (niesłusznie) że przyprowadziła Koniaka (nazi skin czyt. bonehead)...który mnie później przeprosił (!). Przyjechali z ?? dwaj kolesie ponieważ jeden z nich "Broda" zabujał się w Xennie...a ta przykleiła sie do Maćka (taki oi, któremu życie zdążyło już nieźle dopiec). Jeden nabuzowany koleś nazwał mnie naziolem (sic!) i dał mi nawet w twarz (straszny chudzielec, cios bardziej widziałem niż czułem) bo go odepchnąłem i podniosłem owego oia gdy ten go butał...w sumie nie wiem o co poszło, ale było mówione żeby nie bić sie w barze więc interweniowałem. Próbowałem mu nawet wytłumaczyć, że nie jestem nazi ale niestety nic do niego nie docierało, bo kazał mi "wypierdalać do kolegów". Baśka nas rozdzieliła. BTW...wcześniej nieźle zjechała tego debila co się na Xeni wyrzywał. Gandrzej już chodzi w białych belkach; dostał przypadkowo? od Lewego, który chciał bić się z Koniakiem (też był chętny). W pewnym momencie wpadli kibole (wezwani przez Koniaka, który stwierdził, że punków jest za dużo i sam sobie nie da rady), ale jakoś ich Kuba (wokalista Adwentu) uspokoił i po wypiciu piwka chłopaki sie zmyli. Wcześniej przyszli młodzi chemicy i wymiękli jak zobaczyli kilkadziesiąt punków.
Powroty
Powroty
za oknem ulewa
wszystko czyste
błyszczy i migocze
czerwone oraz żółte światło
oblepia miejskie ulice
...
w łóżku, na krawędzi odurzenia
palce dryfują po tafli cielesności
i choć wiem że sprzedaję się za złudzenia
smaczne szepty
wciąż opływają ciszę
wychodzę wracam do tej co odziana
w kobiece zapachy i deszczową suknię
do tej co pijana
mnoży w swym tańcu kolory i kałuże
w których barwne odłamki szkła
błyszczą jak galaktyki
nogi już stwardniały więc ruszam
między szare bloki z szarym nadzieniem
przewleczone snem, podżarte przez czas
od zawsze będące moim otoczeniem
owinięty kroplami, pokryty wiatrem
cicho włóczę się z samotnością
szczęśliwy
07.08.2008
za oknem ulewa
wszystko czyste
błyszczy i migocze
czerwone oraz żółte światło
oblepia miejskie ulice
...
w łóżku, na krawędzi odurzenia
palce dryfują po tafli cielesności
i choć wiem że sprzedaję się za złudzenia
smaczne szepty
wciąż opływają ciszę
wychodzę wracam do tej co odziana
w kobiece zapachy i deszczową suknię
do tej co pijana
mnoży w swym tańcu kolory i kałuże
w których barwne odłamki szkła
błyszczą jak galaktyki
nogi już stwardniały więc ruszam
między szare bloki z szarym nadzieniem
przewleczone snem, podżarte przez czas
od zawsze będące moim otoczeniem
owinięty kroplami, pokryty wiatrem
cicho włóczę się z samotnością
szczęśliwy
07.08.2008
czwartek, 7 sierpnia 2008
Maanam (Kora) + Chylińska + Nosowska + Steczkowska
MAANAM - Szare miraże
Maanam - Sie Ściemnia
Maanam - Lipstick On The Glass
Maanam - Raz dwa raz dwa
Maanam - O! nie rób tyle hałasu!
Maanam - Simple Story
Maanam - Luciola
Maanam - Kocham cie kochanie moje
Maanam - Boskie Buenos/ Opole '80
BTW Justyna Steczkowska "Szansa na sukces"
Maanam - Ocean wolnego czasu
Maanam - Oddech szczura
Maanam - Kreon
jeszcze te dwie Panie i mam tu kolekcję
najpiękniejszych polskich kobiecych głosów
Hey i Agnieszka Chylińska - Angelene
Chylińska - winna
O.N.A. - Kiedy powiem sobie dosc
Hey - Ja Sowa
hey koncert w jarocinie 1992, desire, one of them, fate
Hey & Kobra - Moja i Twoja nadzieja
Hey - Zazdrość [Live -1994.xx.xx]
Maanam - Sie Ściemnia
Maanam - Lipstick On The Glass
Maanam - Raz dwa raz dwa
Maanam - O! nie rób tyle hałasu!
Maanam - Simple Story
Maanam - Luciola
Maanam - Kocham cie kochanie moje
Maanam - Boskie Buenos/ Opole '80
BTW Justyna Steczkowska "Szansa na sukces"
Maanam - Ocean wolnego czasu
Maanam - Oddech szczura
Maanam - Kreon
jeszcze te dwie Panie i mam tu kolekcję
najpiękniejszych polskich kobiecych głosów
Hey i Agnieszka Chylińska - Angelene
Chylińska - winna
O.N.A. - Kiedy powiem sobie dosc
Hey - Ja Sowa
hey koncert w jarocinie 1992, desire, one of them, fate
Hey & Kobra - Moja i Twoja nadzieja
Hey - Zazdrość [Live -1994.xx.xx]
wtorek, 5 sierpnia 2008
Przystanek Woodstock 2008
Będę używać skrótów by nie pisać przez cały dzień.
1.zbiórka o 17 pod moim blokiem - Ja, Aśka, Faustyna, Michał, Xenia, Gandrzej (nie pojechał)
czekanie kilka godzin na pociąg (ktoś wcześniej wyskoczył; do ekipy dołączył Irek), czekanie w KK - ktoś pociągnął za ręczny hamulec, niespodzianka w postaci Roodego, powszechne kpiny z 2 ubranych jak do pacyfikacji glin "a czemu panowie mają zomowskie pałki?", "przepraszam dlaczego ta bomba leży w krzakach?", śpiewanie "dzieciaki atakujące policję", hasła typu "chwdp" itp. spokojna podróż (przez moment byliśmy sami w zarzyganym przedziale, później znaleźliśmy lepsze miejsce)
2.przyjazd, dygotanie z zimna, 2 zł dla przewoźnika, pole namiotowe, rozbicie obozu, kupienie ciepłego żarcia, rozdzielenie się, (10:00 – Jacek Żakowski 12:00 – Tomasz Raczek
14:00 – Manuela Gretkowska), Festiwal Filmowy FILMOWA GÓRA, Bakszysz, przyjazd Ewki z kumpelami?
3.13:00 – Kamil Durczok, oficjalne otwarcie, DAAB, Żywiołak, Tribe After Tribe (deszcz, taniec, błotne zabawy), mycie się w lllooodddowwattej wwwoooddzie [3 płuco], przyjazd Picka z ekipą, Festiwal Filmowy FILMOWA GÓRA, trochę Lao Che, Karbido(!!), Xbox, pasaż handlowy~wioska piwna~ASP. Jaja w postaci chodzenia z karteczką - "Sex bez zobowiązań, orgazm łechtaczkowy, hihiena 100% PS tylko kobiety" a z drugiej strony - "żartowaliśmy". Michał i Irek usiedli na krawężniku w najbardziej ruchliwym miejscu, co spowodowało liczne (pozytywne) śmiechy, zdjęcia oraz dziwną reakcję pewnego kolesia...mianowicie powiedział, że jest chęty; po pokazaniu mu post scriptum powiedział, że ma łechtaczkę, ściągnął gacie i wsadził penisa między nogi tak, że tylko włosy mu było z przodu widać co dość przypominało żeńską część ciała. Wszyscy wymiękliśmy i niemal płakaliśmy ze śmiechu. Gdy odszedł powoli zaczeli się zbierać ludzie którzy identyfikowali się z tym co jest na kartce...w pewnym momencie było ich już 7! Z czego też miałem niezły ubaw. Odnalezienie Roodego, żulenie przez nich kasy, kupienie duuuuuużo piw...
4.pasaż, 12:00 - Warsztat gry na harmonijce ustnej – Bartosz „Boruta” Łęczycki, bieg na 99m i skok w dal, 14:00 – prof. Leszek Balcerowicz (pierdolił tak, że po kilku minutach opuściłem ASP. Koleś chce odebrać wcześniejsze emerytury (praca do 70 lat??!! a później głodowe emeryturki); za przykład cudu gospodarczego podał...Chiny i Indie (myślałem że jebnę)...koleś patrzy tylko na liczby, niech sam sobie zapierdala za nic, bez ubezpieczenia, z zabieraną 1-szą pensją, niech mieszka w kilkanaście osób w fatalnych warunkach, pracuje cały dzień jak w Chinach albo niech sobie należy do podzielonej na kasty społeczności o mocnym rozwarstwieniu materialnym jak w Indiach. Stawianie irokeza. Odrzucenie niemoralnej propozycji (sex) Roody z Michałem się zmyli do domu (na gapca 1 klasą,3 razy wywaleni z pociągu, ale bez mandatu, bo M okradli i nic nie miał a R przyjechał na Woodstock tylko w ubraniu). 18:00 – Festiwal Filmowy FILMOWA GÓRA, GAGA/Zielone Żabki, CLOSTERKELLER. Spanie w namiocie z Faustą i Aśką poprzedzone co najmniej godzinnym śmiechem a spowodowane przemoczonym namiotem,śpiworem itd. oraz głośnym stosunkiem pary w namiocie obok "Ach och o Jezu Jezuuu"itd. wywołującym u mnie śmiech.
5.ranek-krzyki owej dziewczyny, uderzenia w namiot spowodowane jakby padaczką, dziwne zdania "ona nie żyje", "on nadchodzi", "ona była pierwsza"...więcej nie pamiętam, ale dużo tego było i wciąż się powtarzało. Część myślała, że jest opętana i mówili by iść po księdza do ich wioski (Przystanek Jezus), część sobie z tego robiła niezłe jaja a ja czekałem aż się uspokoi ponieważ podejrzewałem, że się naćpała i ma tzw. bad tripa. Po kilkunastu minutach wszyscy mieli już tego dość i ktoś wraz ze mną zawołał przechodzącego w pobliżu pokojowego patrolowca...pytania co brała (jej chłopak powiedział,że dragonflya), wyciąganie jej z zawalonego namiotu, przewiezienie do punktu medycznego. Ewka z koleżankami (wszystkie je okradziono) Fausta i Irek się zmywają do domu (ok.13). Rozwalenie przez Picka namiotu Dudziaków. Słuchanie ale nie bycie na Acid Drinkers i Clawfinger. Koncert The Starnglers xD
6. Pakowanie, męcząca wędrówka na stację, 06:10 odjazd, 13:30 coś przyjazd
1.zbiórka o 17 pod moim blokiem - Ja, Aśka, Faustyna, Michał, Xenia, Gandrzej (nie pojechał)
czekanie kilka godzin na pociąg (ktoś wcześniej wyskoczył; do ekipy dołączył Irek), czekanie w KK - ktoś pociągnął za ręczny hamulec, niespodzianka w postaci Roodego, powszechne kpiny z 2 ubranych jak do pacyfikacji glin "a czemu panowie mają zomowskie pałki?", "przepraszam dlaczego ta bomba leży w krzakach?", śpiewanie "dzieciaki atakujące policję", hasła typu "chwdp" itp. spokojna podróż (przez moment byliśmy sami w zarzyganym przedziale, później znaleźliśmy lepsze miejsce)
2.przyjazd, dygotanie z zimna, 2 zł dla przewoźnika, pole namiotowe, rozbicie obozu, kupienie ciepłego żarcia, rozdzielenie się, (10:00 – Jacek Żakowski 12:00 – Tomasz Raczek
14:00 – Manuela Gretkowska), Festiwal Filmowy FILMOWA GÓRA, Bakszysz, przyjazd Ewki z kumpelami?
3.13:00 – Kamil Durczok, oficjalne otwarcie, DAAB, Żywiołak, Tribe After Tribe (deszcz, taniec, błotne zabawy), mycie się w lllooodddowwattej wwwoooddzie [3 płuco], przyjazd Picka z ekipą, Festiwal Filmowy FILMOWA GÓRA, trochę Lao Che, Karbido(!!), Xbox, pasaż handlowy~wioska piwna~ASP. Jaja w postaci chodzenia z karteczką - "Sex bez zobowiązań, orgazm łechtaczkowy, hihiena 100% PS tylko kobiety" a z drugiej strony - "żartowaliśmy". Michał i Irek usiedli na krawężniku w najbardziej ruchliwym miejscu, co spowodowało liczne (pozytywne) śmiechy, zdjęcia oraz dziwną reakcję pewnego kolesia...mianowicie powiedział, że jest chęty; po pokazaniu mu post scriptum powiedział, że ma łechtaczkę, ściągnął gacie i wsadził penisa między nogi tak, że tylko włosy mu było z przodu widać co dość przypominało żeńską część ciała. Wszyscy wymiękliśmy i niemal płakaliśmy ze śmiechu. Gdy odszedł powoli zaczeli się zbierać ludzie którzy identyfikowali się z tym co jest na kartce...w pewnym momencie było ich już 7! Z czego też miałem niezły ubaw. Odnalezienie Roodego, żulenie przez nich kasy, kupienie duuuuuużo piw...
4.pasaż, 12:00 - Warsztat gry na harmonijce ustnej – Bartosz „Boruta” Łęczycki, bieg na 99m i skok w dal, 14:00 – prof. Leszek Balcerowicz (pierdolił tak, że po kilku minutach opuściłem ASP. Koleś chce odebrać wcześniejsze emerytury (praca do 70 lat??!! a później głodowe emeryturki); za przykład cudu gospodarczego podał...Chiny i Indie (myślałem że jebnę)...koleś patrzy tylko na liczby, niech sam sobie zapierdala za nic, bez ubezpieczenia, z zabieraną 1-szą pensją, niech mieszka w kilkanaście osób w fatalnych warunkach, pracuje cały dzień jak w Chinach albo niech sobie należy do podzielonej na kasty społeczności o mocnym rozwarstwieniu materialnym jak w Indiach. Stawianie irokeza. Odrzucenie niemoralnej propozycji (sex) Roody z Michałem się zmyli do domu (na gapca 1 klasą,3 razy wywaleni z pociągu, ale bez mandatu, bo M okradli i nic nie miał a R przyjechał na Woodstock tylko w ubraniu). 18:00 – Festiwal Filmowy FILMOWA GÓRA, GAGA/Zielone Żabki, CLOSTERKELLER. Spanie w namiocie z Faustą i Aśką poprzedzone co najmniej godzinnym śmiechem a spowodowane przemoczonym namiotem,śpiworem itd. oraz głośnym stosunkiem pary w namiocie obok "Ach och o Jezu Jezuuu"itd. wywołującym u mnie śmiech.
5.ranek-krzyki owej dziewczyny, uderzenia w namiot spowodowane jakby padaczką, dziwne zdania "ona nie żyje", "on nadchodzi
6. Pakowanie, męcząca wędrówka na stację, 06:10 odjazd, 13:30 coś przyjazd
piątek, 25 lipca 2008
środa, 23 lipca 2008
poniedziałek, 21 lipca 2008
"i co mi zrobisz chuju" *
Dzisiaj ok. pierwszej w nocy te ciule wybiły mojej cioci 2 okna. To już 3 a należy jeszcze dodać wgniecenie maski w samochodzie co doprowadziło do unieruchomienia pojazdu (przerwały się jakieś kable). Tym razem były to duże kamienie a nie brukowa cegłówka, nie mniej jednak i tak mogli przypadkiem kogoś zabić; szczególnie, że łóżko jest przy oknach. Policja przyjechała i powiedziała, że nic nie może zrobić (niestety prawda) i że na cały Kędzierzyn jeżdżą wieczorem 4 radiowozy. Pani policjant dziwnie i długo się na mnie patrzyła. Nie wiem czy to było spowodowane tym, że się trząsłem z zimna (może myślała, że się boję...albo naćpany) czy tym, że powiedziałem jej dobry wieczór a dobry wiadomo, że nie był. No jest jeszcze trzecia opcja ;) Spodobałem się jej. Po gadce-szmatce odjechali a my zabraliśmy się za sprzątanie potłuczonego szkła. Ciotka kompletnie się rozsypała. Nie potrafi sobie z tym psychicznie poradzić. Nie rozumie motywów tych pojebów. Jest bardzo wierzącą, wrażliwą, dobrą, otwartą, nastawioną na dialog, dyplomację osobą. Doszukuje się jakiejś swojej winy w całym tym bajzlu; pewnie pyta Boga czemu to się stało, za jakie grzechy itp. A prawda jest taka, że chłopakom się to niszczenie spodobało. Popisują się tym przed kumplami, bo w końcu efekty widać niemal z całego podwórka. Apetyt rośnie w miarę jedzenia więc jestem ciekawy co zrobią następnym razem. Chociaż z drugiej strony robienie kolejny raz tego samego "dowcipu" staje się nudne; a że wszystko uchodzi im na sucho to nie ma też dreszczyku emocji, bo na pewno nie był nim dla nich mój wujek, który puścił się za nimi pędem w samej bieliźnie (mieli z 150m przewagę zanim zdążył wyjść z domu, więc pewnie nawet nie wiedzieli, że ktoś ich goni).
-przebicie opon Bogdanowi
-2 pobicia
-3 wybite okna i zniszczony samochód
tak dalej nie może być
aż się chce zajebać skurwieli ale wiadomo...
zabijesz gówna a pójdziesz siedzieć za ludzi.
Gdyby się tylko udało ich złapać na gorącym uczynku, albo przycisnąć tego Barana
*-tak podobno ktoś powiedział do policjanta; często cytowane gdy chcą pokazać, że gówno mogą zrobić.
-przebicie opon Bogdanowi
-2 pobicia
-3 wybite okna i zniszczony samochód
tak dalej nie może być
aż się chce zajebać skurwieli ale wiadomo...
zabijesz gówna a pójdziesz siedzieć za ludzi.
Gdyby się tylko udało ich złapać na gorącym uczynku, albo przycisnąć tego Barana
*-tak podobno ktoś powiedział do policjanta; często cytowane gdy chcą pokazać, że gówno mogą zrobić.
czwartek, 17 lipca 2008
podwójne urodziny...
Powoli dobiegają końca. W domu został już tylko Krzysiek. No ale zacznijmy od początku...
1.Zakupy
Wszystko zaczęło się od wybrania się z Michałem do Carrefoura po zaopatrzenie. Byliśmy umówieni z resztą ludzi pod tym sklepem na 19. Część już zrobiła zakupy i udawała się na "wodolot", lecz na większą część musieliśmy czekać. Po zakupieniu alkoholu, licznych śmiechach z Jubego, który przefarbował włosy na "żarówę" i wręczeniu prezentów Michałowi (dominowały stringi, w tym jedne z metrową "trąbą"...oby się tylko chłopak kompleksów nie nabawił; ciekawym prezentem były też zakupione przez Faustynę pluszowe piersi) udaliśmy się na umówione miejsce. Ludzi było dość dużo z czego niemal wszyscy są mi dobrze znani. W tym dniu oprócz Xseni i Michała urodziny miał organizować Bartek, ale wykręcił się "grypa żołądkową".
2.Balanga
Jak to na takich imprezach bywa szybko ludzie podobierali się w kilkuosobowe grupki, lecz na szczęście wszyscy swobodnie krążyli od jednej do drugiej nie zamykając się w tylko jednym towarzystwie. Alkoholu było dużo, więc nie było drętwo. Niektórych nawet wzięło na zwierzenia jak np. Krzyśka, który oświadczał zaufanym osobom, że jest gejem...co i tak większość wiedziała, bo Michał to straszna papla. Jakby nie patrzeć to długo o tym rozmawialiśmy, poruszaliśmy kwestię rodziny, akceptacji, różnicy między "ciotą" a gejem i chwili kiedy odkrył swoje preferencje seksualne [K przed chwilą wyszedł]. Kumple rozpalili ognisko (oczywiście nikt nie pomyślał o żarciu) i ktoś wrzucał jakieś środki chemiczne w ogień co spowodowało za któryms razem duży błysk, który wszystkich na chwilę oślepił...to juz chyba było koło 23. Na "wodolocie" czy też "pod dębami" siedzieliśmy do 1 coś. W międzyczasie wypiłem 5 piw i 2 kieliszki wódki...dawno się tak nie upiłem (nie żebym sie czołgał czy coś), no ale w końcu są wakacje. Jako, że mam wolne mieszkanie a Michał długi język to posypały się pytania czy można u mnie spać na co odpowiadałem twierdząco, tym bardziej, że pytały się mnie same zaufane osoby (Michał, Ksenia, Aśka, Faustyna i Krzysiek, który ze względu na brak pociągu do Zdzieszowic nie miał gdzie spędzić nocy). Nim jednak doszliśmy do domu część wstąpiła do Shella po kolejne piwa co mnie trochę wkurzyło, bo mieli juz nieźle w baniach i była już 2...a tak na prawdę to mi się nie chciało na nich czekać.
3.Jedzonko
Kiedy juz doszliśmy do mnie to nagle się okazało, że prócz wyżej wymienionych wbił do mnie też chłopak Aśki, Łukasz, jakis koleś z dziewczyną no i Andrzej. Oczywiście jak to ma Michał w zwyczaju pierwsze co zrobił po przyjściu to otworzył lodówkę i zaczął sobie robić coś do żarcia. Nie miałem nic przeciwko temu więc zaproponowałem innym, że całe żarcie jakie mam jest do ich dyspozycji z czego skorzystali. Łukasz i Krzysiek zachwycali się kuchnią i mówili, że w takiej to przyjemność gotować. Zaproponowałem, że jak chcą to mogą do mnie wpadać 3 razy dziennie i robić mi coś do jedzenia :) Nagle Michał wpadł na "genialny" pomysł by zrobić frytki, powiedziałem, że chyba go popierdoliło by smarzyć o takiej godzinie ziemniaki. Jako, że był pijany to olał moje argumenty i zapewniał, że zaraz wróci tylko pójdzie do swojej piwnicy po worek ziemniaków...co zrobił. Nim wrócił odkryłem, że mam w zamrażalniku frytki gotowe do pieczenia, co postanowiliśmy przed nim ukryć by w odpowiedniej chwili je pokazać i powiedzieć "o papatrz, niepotrzebnie sie męczyłeś" :). Obrał tyle ziemniaków, że nawet po usmażeniu dla wszystkich zostało pół garnka surowych i teraz leżą u mnie w lodówce. Po napełnieniu brzuchów Łukasz wraz z tamtą parką pożegnali się i udali do domów, ponieważ...rano idą do pracy. Życzę im wytrwałości. Chwilę później Michał z Andrzejem postanowili zrobić kolejny numer Idusiowi. Dałem im pół godziny, bo wszyscy chcieli spać a drzwi ktoś musi zamknąć (nikt prócz mnie tego nie potrafił). W ciągu tych 30 minut zdąrzyli mu obsikać drzwi i coś gdzieś nabazgrac markerem. Jakoś nie miałem sił wypowiadać się o głupocie i niskim poziomie tego "żartu". 10 minut później Andrzej poszedł do domu (chyba 4 rano).
4."Sen"
Jako, że zmęczenie dawało o sobie znać wszyscy postanowili iśc spać. Troche potrwało zanim przygotowałem i rozmieściłem ludzi...no i Ksenia pomogła mi w uprzątnięciu (właściwie to przeniesieniu gdzie indziej) bajzla z mojego łóżka. Fausta i Xseń uparły się by spać na pietrze, więc początkowo leżeliśmy w trójkę. Niestety Faustynie bardzo spodobało się skrzypienie łóżka co doprowadziło do tego, że Aśka z chłopakiem przenieśli się do pokoju mojej matki. Krzysiek zajął więc łóżko mojego barta a Michał mojej siostry. Przez najbliższe pół godziny ciągle sobie żartowaliśmy aż Krzysiek (który leżał w samych majtkach) położył się obok Michała i zażartował (a może nie) sobie tak, że Michał aż poszedł do domu. Też nie czułbym się komfortowo leżąc z gejem który się zaczyna do mnie dobierać. Niestety to nie był koniec problemów, bo po kilku minutach wlazł i nam do łóżka, co spowodowało, że dziewczyny prosiły abym je ochronił na co ja, że to raczej mi potrzebna jest ochrona i przesunąłem się tak, że od Krzyśka obie mie oddzielały. Niestety znalazłem się pod półką i było mi strasznie ciasno. Jakby tego było mało zaczęło świtać i już wtedy wiedziałem, że szybko nie zasnę. Pomyslałem sobie - "no zajebiście, już widze minę matki jak jej powiem, że spałem z dwoma dziewczynami i gejem". Jak tylko wszyscy pousypiali to zszedłem na łożko brata, ale wciąż oczy nie chciały się zamknąć więc zrobiłem sobie małe śniadanie z mocną herbatą i zacząłem czytać (była już 6 coś). Po 15 minutach położyłem się ponownie i tym razem udało mi się usnąć...na godzinę (w tym czasie Krzysiek przeniósł sie na łożko siostry), no ale później znowu się udało i spałem do 9. A o 10 wszyscy prócz Krzyśka byli już na nogach. Ufffff...to juz koniec. Dobrze, że nie przytaczałem tu żartów, bo bym to pisał co najmniej do 17.
1.Zakupy
Wszystko zaczęło się od wybrania się z Michałem do Carrefoura po zaopatrzenie. Byliśmy umówieni z resztą ludzi pod tym sklepem na 19. Część już zrobiła zakupy i udawała się na "wodolot", lecz na większą część musieliśmy czekać. Po zakupieniu alkoholu, licznych śmiechach z Jubego, który przefarbował włosy na "żarówę" i wręczeniu prezentów Michałowi (dominowały stringi, w tym jedne z metrową "trąbą"...oby się tylko chłopak kompleksów nie nabawił; ciekawym prezentem były też zakupione przez Faustynę pluszowe piersi) udaliśmy się na umówione miejsce. Ludzi było dość dużo z czego niemal wszyscy są mi dobrze znani. W tym dniu oprócz Xseni i Michała urodziny miał organizować Bartek, ale wykręcił się "grypa żołądkową".
2.Balanga
Jak to na takich imprezach bywa szybko ludzie podobierali się w kilkuosobowe grupki, lecz na szczęście wszyscy swobodnie krążyli od jednej do drugiej nie zamykając się w tylko jednym towarzystwie. Alkoholu było dużo, więc nie było drętwo. Niektórych nawet wzięło na zwierzenia jak np. Krzyśka, który oświadczał zaufanym osobom, że jest gejem...co i tak większość wiedziała, bo Michał to straszna papla. Jakby nie patrzeć to długo o tym rozmawialiśmy, poruszaliśmy kwestię rodziny, akceptacji, różnicy między "ciotą" a gejem i chwili kiedy odkrył swoje preferencje seksualne [K przed chwilą wyszedł]. Kumple rozpalili ognisko (oczywiście nikt nie pomyślał o żarciu) i ktoś wrzucał jakieś środki chemiczne w ogień co spowodowało za któryms razem duży błysk, który wszystkich na chwilę oślepił...to juz chyba było koło 23. Na "wodolocie" czy też "pod dębami" siedzieliśmy do 1 coś. W międzyczasie wypiłem 5 piw i 2 kieliszki wódki...dawno się tak nie upiłem (nie żebym sie czołgał czy coś), no ale w końcu są wakacje. Jako, że mam wolne mieszkanie a Michał długi język to posypały się pytania czy można u mnie spać na co odpowiadałem twierdząco, tym bardziej, że pytały się mnie same zaufane osoby (Michał, Ksenia, Aśka, Faustyna i Krzysiek, który ze względu na brak pociągu do Zdzieszowic nie miał gdzie spędzić nocy). Nim jednak doszliśmy do domu część wstąpiła do Shella po kolejne piwa co mnie trochę wkurzyło, bo mieli juz nieźle w baniach i była już 2...a tak na prawdę to mi się nie chciało na nich czekać.
3.Jedzonko
Kiedy juz doszliśmy do mnie to nagle się okazało, że prócz wyżej wymienionych wbił do mnie też chłopak Aśki, Łukasz, jakis koleś z dziewczyną no i Andrzej. Oczywiście jak to ma Michał w zwyczaju pierwsze co zrobił po przyjściu to otworzył lodówkę i zaczął sobie robić coś do żarcia. Nie miałem nic przeciwko temu więc zaproponowałem innym, że całe żarcie jakie mam jest do ich dyspozycji z czego skorzystali. Łukasz i Krzysiek zachwycali się kuchnią i mówili, że w takiej to przyjemność gotować. Zaproponowałem, że jak chcą to mogą do mnie wpadać 3 razy dziennie i robić mi coś do jedzenia :) Nagle Michał wpadł na "genialny" pomysł by zrobić frytki, powiedziałem, że chyba go popierdoliło by smarzyć o takiej godzinie ziemniaki. Jako, że był pijany to olał moje argumenty i zapewniał, że zaraz wróci tylko pójdzie do swojej piwnicy po worek ziemniaków...co zrobił. Nim wrócił odkryłem, że mam w zamrażalniku frytki gotowe do pieczenia, co postanowiliśmy przed nim ukryć by w odpowiedniej chwili je pokazać i powiedzieć "o papatrz, niepotrzebnie sie męczyłeś" :). Obrał tyle ziemniaków, że nawet po usmażeniu dla wszystkich zostało pół garnka surowych i teraz leżą u mnie w lodówce. Po napełnieniu brzuchów Łukasz wraz z tamtą parką pożegnali się i udali do domów, ponieważ...rano idą do pracy. Życzę im wytrwałości. Chwilę później Michał z Andrzejem postanowili zrobić kolejny numer Idusiowi. Dałem im pół godziny, bo wszyscy chcieli spać a drzwi ktoś musi zamknąć (nikt prócz mnie tego nie potrafił). W ciągu tych 30 minut zdąrzyli mu obsikać drzwi i coś gdzieś nabazgrac markerem. Jakoś nie miałem sił wypowiadać się o głupocie i niskim poziomie tego "żartu". 10 minut później Andrzej poszedł do domu (chyba 4 rano).
4."Sen"
Jako, że zmęczenie dawało o sobie znać wszyscy postanowili iśc spać. Troche potrwało zanim przygotowałem i rozmieściłem ludzi...no i Ksenia pomogła mi w uprzątnięciu (właściwie to przeniesieniu gdzie indziej) bajzla z mojego łóżka. Fausta i Xseń uparły się by spać na pietrze, więc początkowo leżeliśmy w trójkę. Niestety Faustynie bardzo spodobało się skrzypienie łóżka co doprowadziło do tego, że Aśka z chłopakiem przenieśli się do pokoju mojej matki. Krzysiek zajął więc łóżko mojego barta a Michał mojej siostry. Przez najbliższe pół godziny ciągle sobie żartowaliśmy aż Krzysiek (który leżał w samych majtkach) położył się obok Michała i zażartował (a może nie) sobie tak, że Michał aż poszedł do domu. Też nie czułbym się komfortowo leżąc z gejem który się zaczyna do mnie dobierać. Niestety to nie był koniec problemów, bo po kilku minutach wlazł i nam do łóżka, co spowodowało, że dziewczyny prosiły abym je ochronił na co ja, że to raczej mi potrzebna jest ochrona i przesunąłem się tak, że od Krzyśka obie mie oddzielały. Niestety znalazłem się pod półką i było mi strasznie ciasno. Jakby tego było mało zaczęło świtać i już wtedy wiedziałem, że szybko nie zasnę. Pomyslałem sobie - "no zajebiście, już widze minę matki jak jej powiem, że spałem z dwoma dziewczynami i gejem". Jak tylko wszyscy pousypiali to zszedłem na łożko brata, ale wciąż oczy nie chciały się zamknąć więc zrobiłem sobie małe śniadanie z mocną herbatą i zacząłem czytać (była już 6 coś). Po 15 minutach położyłem się ponownie i tym razem udało mi się usnąć...na godzinę (w tym czasie Krzysiek przeniósł sie na łożko siostry), no ale później znowu się udało i spałem do 9. A o 10 wszyscy prócz Krzyśka byli już na nogach. Ufffff...to juz koniec. Dobrze, że nie przytaczałem tu żartów, bo bym to pisał co najmniej do 17.
wtorek, 15 lipca 2008
Anarchia Mat'Pariadka
"wiezieniom, mamom i anarchii jest poswiecona ta piosenka....
zbudawany zostal gulag. kazda wladza jest taka sama.
anarchia to nie chaos. anarchia to wolnosc.
zginela wiara w rzad. został pryzmat illuzji.
a smutny brat ochryply? jest on fantazja socrealizmu.
mamo, czy nie marzysz o wolnosci?
najadlwszy sie gowna, trzymajacych wladze.
mamo, moze poczytaj kropotkina.
zozumiesz sama - panstwo jest wiezieniem,
trzymajacym nas w wiecznej zaleznosci...
zostaw platonskie glupoty,
by nie przeszkadzaly sie rozwijac twym myslom.
ma nie gorsze od kropotkina teksty,
ale prawda jest przeciez wazniejsza.
opanowala ona umyslami ludzi,
brzmiac precyzyjnie i dokladnie.
w anarchii nie ma chaosu.
anarchia jest matka porzadku.
mamo, czy nie marzysz o wolnosci?
najadlwszy sie gowna, trzymajacych wladze.
mamo, moze poczytaj kropotkina.
zozumiesz sama - panstwo jest wiezieniem,
trzymajacym nas w wiecznej zaleznosci...
kiedy czarno-czerwony sztandar bedzie widnial na czystym niebie.
mam nadzieje, ze bedziecie z nami, matki anarchistow!
mamo, czy nie marzysz o wolnosci?
najadlwszy sie gowna, trzymajacych wladze.
mamo, moze poczytaj kropotkina.
zozumiesz sama - panstwo jest wiezieniem,
trzymajacym nas w wiecznej zaleznosci..."
zbudawany zostal gulag. kazda wladza jest taka sama.
anarchia to nie chaos. anarchia to wolnosc.
zginela wiara w rzad. został pryzmat illuzji.
a smutny brat ochryply? jest on fantazja socrealizmu.
mamo, czy nie marzysz o wolnosci?
najadlwszy sie gowna, trzymajacych wladze.
mamo, moze poczytaj kropotkina.
zozumiesz sama - panstwo jest wiezieniem,
trzymajacym nas w wiecznej zaleznosci...
zostaw platonskie glupoty,
by nie przeszkadzaly sie rozwijac twym myslom.
ma nie gorsze od kropotkina teksty,
ale prawda jest przeciez wazniejsza.
opanowala ona umyslami ludzi,
brzmiac precyzyjnie i dokladnie.
w anarchii nie ma chaosu.
anarchia jest matka porzadku.
mamo, czy nie marzysz o wolnosci?
najadlwszy sie gowna, trzymajacych wladze.
mamo, moze poczytaj kropotkina.
zozumiesz sama - panstwo jest wiezieniem,
trzymajacym nas w wiecznej zaleznosci...
kiedy czarno-czerwony sztandar bedzie widnial na czystym niebie.
mam nadzieje, ze bedziecie z nami, matki anarchistow!
mamo, czy nie marzysz o wolnosci?
najadlwszy sie gowna, trzymajacych wladze.
mamo, moze poczytaj kropotkina.
zozumiesz sama - panstwo jest wiezieniem,
trzymajacym nas w wiecznej zaleznosci..."
poniedziałek, 7 lipca 2008
wracając od Michała...
- (jeden z 3 debili) co się śmiejesz głupio
- (ja) bo patrzę na głupków
- (ten sam) popatrz do lustra jaki masz krzywy ryj
~(niemal równo z ww dziewczyna próbuje zaimponować bądź też nie wyróżniać się z tłumu) ale masz krzywy uśmiech
- jeszcze nie widziałem prostego uśmiechu [śmiech]
ach te podwórkowe micro dialogi ;)
- (ja) bo patrzę na głupków
- (ten sam) popatrz do lustra jaki masz krzywy ryj
~(niemal równo z ww dziewczyna próbuje zaimponować bądź też nie wyróżniać się z tłumu) ale masz krzywy uśmiech
- jeszcze nie widziałem prostego uśmiechu [śmiech]
ach te podwórkowe micro dialogi ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
